|
| Dlaczego tak się dzieje, że gaśnie w nas nadzieja? |
| Przeczucie podpowiada wypadków dalszych bieg. |
| To trudne, nawet bardzo, dla tych co pozostają. |
| Zmęczenie, żal, tęsknota ich serca przepełniają. |
| Oczy łzami zamglone, serce bólem rozdarte, |
| a gdyby tak dano nam szanse cofnąć czas o trzy-czwarte? |
| Raz jeszcze móc ją zobaczyć, móc dotknąć, móc przytulić |
| Pożegnać się z nią na zawsze i twarz w futerko jej wtulić. |
| Wyszeptać w kocim języku, tych parę słów znaczących, |
| aby wiedziała, że tam gdzie odchodzi, już zawsze świeci słońce. |
| Nie ma okrutnych ludzi, gnębiących czarne koty. |
| Jest miłość, radość, błogość i zwykłe wiejskie płoty. |
| Jest trawa rosą pokryta, zamiast rzek płynie mleko, |
| I aby się najeść do syta ,nie trzeba iść daleko. |
| I żeby na mnie czekała, że kiedyś się spotkamy, |
| i znowu będziemy razem, czasowi się nie damy. |
| Tyle bym chciała wyszeptać do jej czarnego uszka, |
| i wiedzieć, że jest dobrze, że nie ma zagrożenia, |
| i Fanta ma się dobrze, dla serca ukojenia. |
| Minęły długie lata, i świat się ciągle zmienia, |
| lecz czasu nie cofniemy, otulmy się w marzenia. |
| Te dobre, kolorowe, o pięknym czarnym kocie, |
| o jej sylwetce zgrabnej ujętej w dziwnym locie. |
| Wspomnienia nam zostały cóz zrobić taki los, |
| lecz wiem, że Tam ma dobrze, bo często słyszę jej głos. |
| Ciche, skromne miauknięcie ,dla mego uspokojenia, |
| i wiem, że to Fanty w celu mnie pocieszenia. |