|
| Naturze wbrew, w sierpniu, gdy rządzi zodiakalny lew, |
| na świat przybyły nasze dwa skarby. |
| Jedno za drugim na świat się pchało, a przy tym darło się i piszczało. |
| Ona i On, okruszki dwa, w szpitalnych murach ze mną leżały i domu swego |
| wyczekiwały. |
| Nastał ten dzień, powrotu pora, |
| w progu mieszkania wita nas sfora. |
| Elfik zatrwożył się całkowicie. A kto to? A skąd to maleńkie życie? |
| No i się stało, pies się obraził i nos w poduszki koto-psią zaszył. |
| Fanta spojrzała na nasze dzieci |
| i powąchała raz, drugi, trzeci. Nowe zapachy, nowe wyzwania i dwójka dzieci |
| do miłowania. |
| Od tamtej pory strzegła ich nocą, |
| leżąc cichutko miedzy stópkami, czuwając bacznie nad Myszeńkami. |