|
| Marzy o szafie, o prześcieradłach, |
| łapkami lustra grube rozsuwa, |
| Trzecia, czy czwarta półka od dołu? |
| Wskakuje na nią i po kryjomu się zakopuje, |
| w naszej pościeli, świeżej, wypranej i poskładanej. |
| Już tyle blokad żeśmy zrobili, a ona walczy z każdą z nich, |
| nie dziś to jutro, ale się uda, i znów zanurzy się właśnie tam. |
| w naszej pościeli, świeżo upranej, gdzie kot, jak ona, może być sam. |
| |
| W ciszy, spokoju i po kryjomu wskakuje dumna i tam zalega, |
| z dala od kotów z dala od psów, aby odsapnąć troszeczkę, uff |
| |
| Znów się udało, nikogo nie ma, nasza Piegusia zapada w trans, |
| marzy o świecie, o kwiatach, drzewach, słonku gorącym. |
| I myśli o mamie swej ukochanej, dla której los już nie był łaskawy, |
| |
| co się z nią stało, czy nadal czeka tam na Paluchu na człowieka? |
| Może ma dobrze? |
| Może ma pana? |
| Wraz z kociakami została oddana, bez żalu, trwogi, zastanowienia, |
| życie się zmienia i nie docenia tych kocich istot, ich bólu, żalu, |
| i utracenia kociego raju. |
| Wtem drzwi skrzypnęły , koniec z zadumką. Trzeba przywitać moich Państwa, |
| to dzięki nim nie jestem sama, i wiem, że będę zawsze kochana. |