|
| Był taki tyci jak okruszek, |
| w dłoni się mieścił jego świat, |
| pełen ufności, zero wrogości, |
| jakby nie widział świata wad. |
| |
| Na działce skakał wraz z wiewiórkami, |
| z drzewa na drzewo i wkoło tak, |
| pełen radości i pełen ufności , |
| nadal nie widział świata wad. |
| |
| Czar nagle prysł, cicho, powoli, |
| walka z chorobą, z czasem i z żalem, |
| świat zadrwił z niego, z jego radości, |
| Z chęci istnienia i kocich ścieżek odnalezienia. |
| |
| I zapadł wyrok, |
| bez Jego zgody, bez miauknięcia, |
| oczy Piratka pokryła mgła. |
| Nieodwracalna, ciemność nastała, wzrok kotu memu wada zabrała. |
| |
| Pełen ufności, pełen radości, |
| w tym świecie odkrył za dużo wad, |
| ale jest dzielny, się nie poddaje mimo upływu kolejnych lat. |