|
| Przychodzi taka pora, że człowiek odpocząć nie może, |
| zbiegają się wszystkie futrzaki |
| i krzyczą daj wreszcie nam jeść, poproszę. |
| Atak na miski trwa nadal, |
| i chociaż stoi ich parę, |
| największe branie ma jedna |
| i każdy czeka wytrwale. |
| |
| Teraz zaczyna się jazda, |
| każdy łapą popycha i z dziarską pomocą pazurków, |
| Mięsiwo z niej wydobywa. |
| |
| Lecz nagle, |
| O spadło!!! Trudno, niech leży, |
| nie zejdę, bo szkoda mych łap, |
| kto inny to sprzątnie, |
| spokojnie, |
| po chwili spokoju, |
| znów klap. |
| Kolejny kawałek mięska ogląda podłogę z bliska, |
| na widok ponurej mej miny, śmieją się wszystkie kociska. |
| No co Ty? Daj spokój! Co znowu? |
| Jaka ponura mina? |
| To wina jest Twoja niestety, bo mięso żeś tak pokroiła. |