|
| Wkoło panuje cisza, spokój, bez zgiełku miasta, |
| Gdzieś w kącie na parapecie, kocia postać wyrasta, |
| Wynurza się jak zjawa, tak zgrabnie, tak nieśpiesznie, |
| Rozgląda się dokoła i robi miny śmieszne. |
| I tylko oczy zdradzają lokalizację kota, |
| Lśniące i mieniące kolory przeplatają, |
| A potem przymrużone drogę oświetlają. |
| Łagodność i lenistwo z oblicza jego bije, |
| Lecz nie należy pochopnie rzucać się mu na szyję. |
| To czas relaksu kociego, na ciepłym parapecie, |
| Podobne do naszych marzeń o wełnianej skarpecie, |
| Podczas zawiei śnieżnej i mrozu ogromnego, |
| Tak ów kot jest spragniony ciepła parapetowego. |