| | Był raz kotek malutki, |
| Co chciał być dorosły, |
| wszystko robił na opak, |
| tak od wiosny do wiosny. |
| |
| W nosie miał polecenia, |
| Uważał, że jest duży, wie wszystko, |
| sam sobie da radę. |
| Tak myślał koteczek i jadł marmoladę. |
| |
| Nie chciał robić porządków, |
| Ani uczyć się dobrze, |
| Po co jemu nauka, |
| Złapać mysz to nie sztuka. |
| |
| Opuścił rodziców, |
| bo nie chciał ich słuchać, |
| a teraz wspominał, |
| o kocich piecuchach. |
| |
| Wnet pojął koteczek, |
| Że słuchać się trzeba, |
| Zgrywanie chojraka, |
| Rozumu wymaga. |
| |
| I wrócił koteczek, |
| W rodzinny zakątek, |
| Strapiony, strwożony, |
| Gdzie ład i porządek. |
| |
| Od teraz rodzice są guru dla kotka, |
| Nauka go przyciąga, |
| Jak jazda na wrotkach. |
| Stąd morał się zaraz nasuwa właściwy: |
| Korzystaj z dzieciństwa, gdy rodzic pobłażliwy. |
|