A oto Pan i władca w całej swojej okazałości.....
Urodził się 03.10.2005 w Sopockiej Hodowli Kotów Rasowych - Sopocisko.
Pojawienie się Elvisa, jako jednego z małego stadka sopociaczków było
oczekiwane i małe kluseczki powitano z radością i entuzjazmem. Arabi, mama małego rudziaszka, sprawdziła się jako nauczycielka dobrych manier i entuzjastka dobrego wychowania.
Potem, 12 tygodniowy, kot "obronny" o imieniu Elvis trafił pod nasz dach.
Wraz z Maćkiem, panem domu, przeżył pierwszą tak długą podróż w swoim
życiu, bo droga wiodła z Sopotu do Warszawy.
Elvisek został mistrzem
rozdania, podporządkował sobie resztę naszego stada włącznie z nami, panem domu - Maćkiem i panią domu - Agą.
W końcu to kocur z krwi i kości.
I tak sobie rósł i mężniał, aż przyszedł miesiąc październik 2006 roku, kiedy to nasze cudo pierwszy raz zadebiutowało na XX-tej i XXI-szej
Międzynarodowej Wystawie Kotów Rasowych, która odbyła się w Warszawie zorganizowana przez PZF.
Nie powiem, żeby był zadowolony z takiego obrotu sprawy jak również z
obecności tak dużej ilości obcych osób i innych futrzastych. I do tego ten
swoisty zapach..... No a w zupełności nie przypadli mu do gustu sędziowie
międlący go w swoich dłoniach i zaglądający mu w uszy i prosto w oczy. Z
jakiej racji obce osoby dotykają jego futra, ile trzeba będzie się potem
myć.... A na dokładkę mają czelność krytykować jego zabiegi higieniczne.
Okropność. Zabawa trwała całe dwa dni.
Jakoś przez to wspólnie przebrnęliśmy i to z całkiem pozytywnym wynikiem
(zakładka wystawy). Kolejne starcia przed nami : - )))).
Tu warto wspomnieć, że to już historia. Elvis wyrósł na pięknego, pokaźnego kocura. Zwiedził wiele miast (i kilka państw) prezentując się na szeregu wystaw, co doprowadziło go do tytułu Europe Championa WCF.
Jako, że podróże kosztowały wiele zdrowia nieśmiałego z natury kocurka postanowiliśmy zakończyć jego karierę wystawową. Przypadkiem tylko ostatni certyfikat uprawniający go do używania zaszczytnego tytułu, zdobył w rocznicę pierwszego swojego CAC na wystawie organizowanej
przez ten sam klub i w tym samym miejscu...
Elvis był badany pod kątem mutacji HCM z rezultatem N/HCM. Przeszedł również, w styczniu 2007 i 2008, badanie echa serca z wynikiem prawidłowym
Tak, tak. Hodowla się rozrasta, a wraz z nią
liczba kocich piękności. W celu zapewnienia optymalnego luksusu naszym kotkom, pomyśleliśmy o drugim kocuraczku. Oczywiście, my jako my, również szczerze zapragnęliśmy kolejnego chłopaczka.
Nasze kroki skierowaliśmy kolejny raz do Ewy i Staszka. Dlaczego? Ano dlatego, że Elvisek jest dobrze wychowanym (dzięki Ewie i Staszkowi) cudownym, pięknym, pełnym miłości, dużym Kocurkiem, łagodnym jak baranek, a przy tym docenianym również przez sędziów WCF, o czym świadczą uzyskane przez niego tytuły.
Tak też się stało. Od grudnia mieszka z nami kolejny Sopociaczek. Tym razem o imieniu O'zon.
Nie mogliśmy trafić lepiej z wyborem. O'zoneczek jest olbrzymim przytulakiem. Od razu skumał się z Elviskiem i para, tym razem nie mieszana, ruszyła na podbój niewieścich serduszek.
Chłopak rośnie jak na drożdżach, z dnia na dzień pięknieje i tylko patrzeć, kiedy wzrostem dorówna swemu nauczycielowi - Elviskowi.
Jeszcze raz Wam bardzo dziękujemy Ewuniu i Staszku, za wszelką pomoc i za kolejnego wspaniałego Coonka!
Rodzice O'zona byli przebadani pod kątem mutacji genu podejrzanej o wywoływanie HCM u kotów z wynikiem negatywnym
Boombastic Frotka*PL, pieszczotliwie zwany Boomkiem, kocur o mocnej budowie ciała, grubej kości, pięknej kufie i kremowej barwie, tak najkrócej można scharakteryzować naszego kocuraka. Do tego wszystkiego dorzućmy parę cech, o których wiemy tylko my: to jego oddanie, opanowanie, zdecydowanie oraz wielka miłość do nas, skrywana pod obfitym kremowym futerkiem.
Boomek jest kocurkiem o pogodnym usposobieniu, nie wchodzi innym kocim dżentelmenom w drogę, jednak o względy koteczki walczy jak prawdziwy lew. Śpiący Boomek to fantastyczny widok radujący nasze oczy: kremowy olbrzym, wywrócony do góry kołami, z niedomkniętym pysiem, przylegający do ściany, jakby się miała wkrótce zawalić. Nocny stróż mojej osoby, głośnym mruczandem daje znać o swojej bliskości.
Boomek był badany pod kątem mutacji HCM z rezultatem N/N
Aż chce się zacytować fragment znanej piosenki grupy Manaam: 'Oprócz błękitnego nieba, nic mi więcej nie potrzeba'. To było nasze marzenie. Marzenie, które stało się rzeczywistością. Odkąd Hape, pospolicie u nas w domu zwany HP, zamieszkał z nami zdaliśmy sobie sprawę jak bardzo potrzebowaliśmy właśnie jego. Kocura masywnego, błękitnego, o potężnej, 'wyciągniętej' kufie, diabolicznym spojrzeniu i ogonie długości XXL.
Do tego dochodzi jeszcze jego 'gołębie serce', kocur ciepły w stosunku do innych futrzaków, opanowany i bardzo oddany nam, jako swoim opiekunom. Nigdy nie poznaliśmy pazurków Hape oraz jego ząbków na swoich dłoniach.
Alexanda bardzo Ci dziękujemy za zaufanie, jakim nas obdarzyłaś, powierzając nam Hape - 'kawałek naszego błękitnego nieba'.
Hape był badany pod kątem mutacji HCM z rezultatem N/N
Nasz ukochany Orzeszek, nasza słoneczna, hiszpańska pomarańczka, jest naszym oczkiem w głowie. Rudzielec o mocnej, doskonalej budowie, fantastycznej kufie, XXXL ogonie, niesamowitym futrze, to wszystko składa się na naszego Darcika. Oddany, wierny przyjaciel, uwielbiający podróże po mieszkaniu na naszych ramionach, okazujący swoje czułości liżąc nasze dłonie i nosy swoim tareczkowatym języczkiem. Reagujący jak psiak na każde nasze słowo. Po prostu przyjaciel doskonały.
Darciku jesteś lekiem na całe zło.
Orzeszek był badany pod kątem mutacji HCM z rezultatem N/N
Peper trafił pod nasz dach przypadkiem. Dorosły kocur, o doskonałych cechach charakterystycznych dla Maine Coon'ów, spokojny, wyrozumiały i bardzo uczuciowy, bez problemu dogadujący się z nami, kotami oraz z psami. Kolejny niebieściuch w naszym kocim stadku. Ufny, silny, a zarazem delikatny w swoi postępowaniu. Jednym słowem doskonały.