Już przed wakacjami zaczęła mi po głowie tłuc się myśl: a może tak kotka
dla naszego Kocurka? Entuzjazmu nie widziałam, ale... robiłam swoje tzn.
urabiałam Maćka, stosując sobie tylko znane sposoby... I cel został
osiągnięty. Wertowaliśmy Internet w tę i we w tę, szukając tej jednej
jedynej, uroczej i słodkiej przyszłej żonki dla Elviska. Moim marzeniem
była "kobitka" w czerni, Maćka zaś w szarości - błękicie. Na swojej drodze
spotkaliśmy takową damę. Jednak cena przekroczyła nasze możliwości. Trochę
przygnębiona odpuściła temat na jakiś czas. Na jakiś czas, bo już w lipcu
poczyniłam kolejne bardzo wnikliwe poszukiwania i... jest. Black Tortie
koteczka, słodziutka prosto z Niemiec. Podjęliśmy decyzję i już we wrześniu
stała się pełnoprawną lokatorką w mieszkaniu na Natolinie. Ochrzciliśmy ją
Frotka, gdyż imię rodowodowe Sweet Mystery nie nadaje się do szybkiego wymawiania.
Nasza Frotilka, Froterka, Froteczka. Słodkie maleństwo, gustujące w
zawieszonym na mojej szyi łańcuszku, psiej karmie, porannych galopadach po
nogach Maćka, zaczęła, ku naszemu zaskoczeniu nagle zmieniać swoją
szlachetna okrywę, i z koloru czarnego pozostało, no cóż, bardzo niewiele. Czekamy na dalszy rozwój wypadków, myśląc po cichu, może jeszcze
wróci do poprzedniego umaszczenia? Ale i tak jest słodziutka, milutka,
pełna temperamentu i jak każdy z naszych futrzaczków jedyna w swoim
rodzaju.
Rodzice Frotki byli przebadani pod kątem mutacji HCM, oboje z wynikiem negatywnym
Szukaliśmy,
szukaliśmy i w końcu znaleźliśmy.
Piękną, malutką, super ułożoną
czarnulkę. Wiatry ją do nas
przywiały z krakowskiej hodowli Aisza.
Coonka zawitała do naszego Elvisowego
gniazdka w grudniu 2006 roku. Zauroczyła
nas swoją okrywą czarną jak
noc, pięknymi miodowymi oczami z
typowym dla MCO wyrazem oraz
fantastycznymi szeroko osadzonymi uszkami,
przyozdobionymi pięknymi frędzlami.
Coonkowe cudo na czterech łapkach z długim,
pięknym ogonkiem.
Gracja została przebadana na obecność mutacji HCM z wynikiem N/N
Aby uzupełnić nasze stadko Agnieszka szukała błękitnej dziewczynki. Jednak trafiła na kogoś innego...
A ja wybrałem... :-)
I tak od 1go maja 2007 mieszka z nami Felicja. Przybyła do nas z wrocławskiej hodowli Agattino. Zauroczyła nas swoim uśmiechem.
Możemy cieszyć się już wspaniałym, żywiołowym i prztulankowym charakterem Felicji, za co bardzo p. Grażynie i p. Waldkowi dziękujemy!!!
Felicja została przebadana na obecność mutacji HCM z wynikiem N/HCM
Plany planami, a życie i tak dyktuje nam zupełnie inną drogę. Dla niedowiarków stanowimy doskonały dowód, że rozwijanie pasji i hobby wychodzi na zdrowie. Otóż nagła zmiana naszych planów życiowych postawiła przed nami pewne wyzwanie, któremu postanowiliśmy sprostać. Po burzach z piorunami musi zaświecić słońce, czyż nie? Tak przecież to zostało przyjętę. My też czekaliśmy i wybieraliśmy. Upatrzyliśmy sobie fantastyczną kocirkę w niemieckiej hodowli Lachtetal. Dzięki uprzejmości Andrei zdobyliśmy, wszelkie nas interesujące, informacje na temat nowej, fascynującej nas coonki. Cudowna, czteromiesięczna dziewczynka miała wkrótce zostać naszym domownikiem. Mowa oczywiście o Bonny. Po nieco bliższym zaznajomieniu z Andreą - jej hodowlą i planami, uzyskaliśmy propozycję, której odrzucić nie mogliśmy. Dlaczego? Otóż Andrea zaproponowała nam drugą dziewczynkę, szylkretkę, która wzbudziła nasz podziw. Tak, tak. My kochamy szylkretki!!! I ogniste kolory. Owa koteczka była również w ognistych kolorach: czerwień, rudość, pomieszane z białym, czernią, brązem….. wszystkie kolory jesieni - ciepłe, kojące i tak bardzo radosne. To wszystko wywarło na nas tak ogromne wrażenie, że postanowiliśmy udomowić dwie coonki: starszą i młodszą.
To był fantastyczny pomysł! Cosmos, tak ma na imię nasza starsza, 10 miesięczna coonka, od samego początku poczuła się u nas jak u siebie. Inne koty nie istniały. Psy także. Mruczała, ocierała się i tak jest do dnia dzisiejszego. Teraz zna każdą osobę: nas, dzieci, każdego kota i psa i doskonale się z nimi dogaduje.
Bonny kocha ludzi. Kontakty ze mną ma opanowane do perfekcji. Śpi na mojej poduszce, a ja jej ustępuję miejsca. Asystuje mi przy komputerze, jest wszędzie tam gdzie jestem ja. Oczarowała mnie całą sobą .
Bardzo dziękujemy Andrei za to, że pozwoliła nam dzielić nasze życie z tak fantastycznymi kotami.
Rodzice obu koteczek zostali przebadani na obecność mutacji HCM z wynikiem N/N
Całkiem przypadkiem, pewnego dnia, zajrzałam na stronę znanej nam, niemieckiej hodowli Coongardens. Jak zajrzałam, tak zostałam. Właśnie na świat przyszły maluszki i jeden z nich, a właściwie jedna z nich, skradła nasze serca. Dziewczynka umaszczeniem przypominająca naszego Gingerka.
Razem z Heike obserwowaliśmy rozwój coonki, aż wreszcie decyzja zapadła. Yo-Yo, bo tak ma na imię nasza mała księżniczka, zamieszka z nami.
Bardzo łagodna, delikatna, ujmująca swoim charakterem, mała kocia przylepka w styczniu 2008 roku zamieszkała wraz z nami.
Heike bardzo dziękujemy za Yo-Yo!
.
Rodzice Yo-Yo zostali przebadani na obecność mutacji HCM z wynikiem N/N
Do pełni szczęścia i pożądanego przez nas cooniego umaszczenia brakowało nam jakiegoś miłego niebieściucha. Oczywiście mowa o Coonce, a nie o Coonku.
Dziewczynka o wyrazistych cechach charakterystycznych dla MCO oraz o niebieskim umaszczeniu urodziła się u naszych holenderskich przyjaciół w hodowli...
Tak też w marcu zawitała do nas Vanika. Dziewczynka prosto z Holandii, o pędzlach na uszach długości 2 cm, obfitym futerku i niebieskim kolorku.
Czujna, pragnąca bliskości człowieka, głośno mrucząca, wiecznie głodna. Taka właśnie jest nasza Vanika.
Dziękujemy bardzo Corry j jej mężowi za zaufanie do nas i za piękną młodą damę w postaci VANIKI!
.
Rodzice Vaniki zostali przebadani na obecność mutacji HCM z wynikiem N/N