|
| Szóstka kociego rodzeństwa, |
| Zrodzone lipcowej nocy, |
| Forteczka mama dzielna dawała z siebie wszystko, |
| Jak matka, która kocha i wie, że poród jest już blisko. |
| Prosiła mnie o pomoc, |
| Przyszła do mego łóżka, a ja zerwałam się nagle, |
| Jak uniżona służka. |
| We dwie w samotności, ciemnością nocy okryte, |
| Rodziłyśmy malusie koteczki i przyjmowałyśmy je z zachwytem. |
| Każdy był inny, każdy kochany i z biciem serca wyczekiwany. |
| A gdy serduszek sześć zabiło, |
| Na dworze ranek jasny nastał, |
| Rozbłysło słońce! |
| To na ich cześć, sześć małych pyszczków zaczęło jeść. |