W naszym zaciszu coonkowym dorosłe
kociaste karmimy suchą karmą Hills z jagnięciną.
Nastanie jagnięcinowego Hillsa u nas było
podyktowane alergią pokarmową jednego z naszych
kocich przytulików - Piratka. Z Piratkiem związana
jest cała historia i walka o jego przetrwanie. Oznaki
alergii pierwszy raz pojawiły się u niego, w
momencie, kiedy w naszym domu zamieszkał Elvis. Karma
dla kociaków stała wyżej niż szczekaczy,
ale była dostępna dla dorosłych miauczusiów.
I cóż stało się, na skutek pochłaniania
karmy dla kociąt, jak również innych uwarunkowań
genetycznych Piratka, na jego karku pojawiły się
malutkie plamki, z dnia na dzień zwiększające
swój obszar i głębokość. Walczyliśmy
z nimi pół roku, z czego 4 miesiące, Piratek spędził
w kołnierzu. I tym razem nam się udało. W
chwili obecnej Piratek na tle zaburzeń-mutacji
genetycznych traci wzrok. Od urodzenia nie wydawał
żadnych dźwięków. Po przywiezieniu do nas
długo walczyliśmy z jego niedyspozycją
żołądkową, ok. 4 miesiące oraz z
uszkami, ok.2-3 miesiące. Misiek jest podatny na
wszelkie infekcje pomimo szczepionek uodporniających.
Cały czas walczymy o niego i póki co z tej walki
wychodzimy zwycięsko.
Karmienie
Co do karmienia kociastych, to już różne wersje słyszeliśmy. Zdecydowanie
odradzamy podawanie karm dostępnych w supermarketach (np. Whiskas, Darling), jak również michy przygotowywanej dla człekokształtnych. Podawanie mleka jest również zdecydowanie niewskazane. Nasze miauczące futrzaki pasiemy Hillsem z jagnięciną - mowa o dorosłych, małe kleksiki Hillsem dla kociąt, ale podejmiemy próby wciśnięcia do miski bento kronena dla kociąt.
Zwierzaki-szczekacze natomiast dostają bento kronem dla seniorów, ot wiek
robi swoje.
Do picia serwujemy wodę przegotowaną, odstaną, co rano pachnącą świeżością.
Nie przeprowadzamy eksperymentów żywieniowych, smakoszkowych.
Kuweta
Na samym początku naszej
przygody z Kocurkami stosowaliśmy kuwetę odkrytą.
Tak było do czasu kiedy nie zawitał do nas nasz
pierwszy, wspaniały,rudy coonek o imieniu Elvis zhodowli Sopocisko. Po namowach hodowcy postanowiliśmy
zmienić kuwetę z odkrytej na zakrytą, mało
tego Staszek i Ewa namówili nas do korzystania ze żwirku
silikonowego Hilton. I to było bardzo dobre posunięcie.
Żwirek ten nie pyli, nie roznosi się po
mieszkaniu i częstotliwość jego zmieniania
jest uzależniona od ilości posiadanych koteczków.
Przy naszym kocim stadzie, zmieniamy żwirek raz w
tygodniu, oczywiście przy wymianie porządnie
myjemy kuwety. Jak dla nas jedyny minus ww. żwirku to
jego hałaśliwość. Obecnie
posiadamy dwie kuwety zakryte. I wyobraźcie sobie co
się dzieje, kiedy o 3:00 rano do dwóch kuwet
jednocześnie zawitają kociaste? Szczęśliwi
posiadacze kotów wiedzą, ci co są nieświadomi
dalszego toku wydarzeń, niech pozostaną dalej
nieświadomi.
Szczepienia
Regularne szczepienia to podstawa dbania o ochronę przez
paskudnymi choróbskami. Skrupulatnie pilnujemy terminów szczepień, nasz
weterynarz stosuje tzw. Poczwórną szczepionkę, między innymi na bardzo groźną
kocią białaczkę. I zalecamy szczepić na białaczkę gdyż można ja nawet przynieść
do domu na butach. Dodatkowo, zgodnie z wymogami, ale też zdrowym rozsądkiem,
wszystkie wystawiane piękności szczepimy przeciw wściekliźnie.
Wszelkie szczepienia zawsze poprzedzone muszą być
odrobaczeniem z przynajmniej tygodniowym wyprzedzeniem.
Leczenie
Oczywiście najlepiej, żeby nie było potrzebne. Ale często
nie da się go uniknąć. Najlepsze wyjście, szczególnie przy, tak jak w naszym
przypadku, sporej ilości czworonożnych domowników to domowy weterynarz, przyjeżdżający
w razie potrzeby, dbający o szczepienia, a co najważniejsze znający nasze
zwierzątka i ich przypadłości. Oczywiście nawet najlepszy lekarz nie jest
fachowcem wszystkich specjalności, wtedy jednak korzystamy ze wsparcia
renomowanych przychodni, ale leczenie prowadzi nasz domowy weterynarz.
Konieczne są też regularne badania, szczególnie u kotów
wystawowo - hodowlanych, w kierunku białaczki, zapalenia otrzewnej i FIV
("kocia" odmiana HIV). Natomiast na temat badań genetycznych jest wiele wątpliwości,
głównie co do ich wiarygodności i każdy indywidualnie powinien zdecydować czy
je robić. Niezależnie od tego każdemu MCO powyżej 3 lat należy regularnie
(corocznie) badać serce pod kątem HCM. Badania takie, zwane echem serca, prowadzić
powinien doświadczony weterynarz - kardiolog.
Pielęgnacja
Tak naprawdę każdy kot wymaga osobnego podejścia do
pielęgnacji. Jako ogólną zasadę można przyjąć, że przynajmniej raz w tygodniu
trzeba kociastego wyczesać gęstą szczotką (wiele kotów traktuje to jak
pieszczotę) drucianą (dla kotków krótkowłosych) lub z włosia (dla kotów
pół-długowłosych i długowłosych). Do bardziej splątanych włosków brzucha i
okolic używać należy specjalnego metalowego grzebienia z obrotowymi zębami.
Różne podejście mają hodowcy do kąpieli kotków. Normalnie
nie jest to konieczne, gdyż każdy kot jest w stanie zadbać o swoją szatę
samodzielnie. Są jednak dwa wyjątki:
- u kocurków pół-długowłosych i długowłosych intensywniej
niż u innych pracuje gruczoł łojowy pod ogonem, którego wydzielina jest
następnie rozprowadzana przez kawalera po całej szacie, a szczególnie po
ogonie. Nadmierna ilość łoju może spowodować nawet łysienie ogona, największej
ozdoby tych ras. Konieczne jest zatem regularne pudrowanie ogona celem
absorbowania nadmiaru łoju. Zdarza się jednak, w szczególnych przypadkach, że
niezbędne okazuje się być umycie ogona lub nawet całej szaty.
- przed wystawą - wymogiem sędziów jest bowiem aby kot był
czysty i wyczesany.
Koty, tak jak i ludzie, wytwarzają w jamie ustnej substancje
sprzyjające osadzaniu się kamienia nazębnego. Należy podawać środki
zapobiegające osadzaniu się kamienia. Niektórzy zalecają również mycie zębów,
ale większość kotków nawet właścicielom na to nie pozwala.
Istotnych problemem są odkładające się w żołądku kotka
kłaczki będące efektem pielęgnacji szaty. Powodują one dość gwałtowny odruch
wymiotny, przeciwdziałać można ich odkładaniu stosując odpowiednie preparaty w
postaci pasty, tabletek bądź smakołyków. Oczywiście regularnie (a na pewno przed wystawą) należy
przycinać pazurki, do czego służą specjalne nożyczki.
Czasem zachodzi też potrzeba czyszczenia uszu.
Wykorzystujemy do tego patyczki z wacikami, takie same jakimi czyści się uszka
niemowląt oraz płyn Otex firmy Bayer.